Zielona sukienka
Rwącym nurtem ulicprzemierzam krwioobieg miastazielona sukienkamiga na przystankuna jeden oddechw powietrzu czuć wiosnę pisk opon całujących asfaltliść na szybiezdmuchnięty wycieraczką przecież wyjechałaś jest jesień
Rwącym nurtem ulicprzemierzam krwioobieg miastazielona sukienkamiga na przystankuna jeden oddechw powietrzu czuć wiosnę pisk opon całujących asfaltliść na szybiezdmuchnięty wycieraczką przecież wyjechałaś jest jesień
Przyszła nastroszonaniepewna zdecydowaniemczułem drżenie sypialninapędzane jej mruczeniem.Wiedziałemto nie zwykła wizytaspętała jednym spojrzeniemcałą dostępną przestrzeńzawładnęła tapczanem.Bez słówwzięła wszystko nadal czujękażdy ułamek czasupoświęcony chwilimiędzy oddechami.Spod opadłych myśliłowię ciche drgnieniazmiętej pościeli.Teraz wiemistnieję tym…
między myśli włożona niecierpliwy czajnikprzerwał zadumęłyk porannej kawy potykam się o rzeczywistość komety zdarzeńbezgłośnie przenikająobłok wyobraźniodkładając czas na półkę obawiam sięwypadnięcia zakładki.
Mozaiką myśliupstrzona codziennośćtańczy na strunachsłonecznego blaskutreląc słowiczociepło poranka.Otwartą dłoniązgarniam mgłę z powiekzachłyśnięty zielonościąpsotnego wiatruplączącego źdźbłaspojrzeń.Kwitnę żółciąkaczeńców pod oknemupojony chwilową beztroską.
Spojrzałem tak bardzo niewybrednie nie spodziewałaś się dotyku bezwstydnych oczu rumieniec gniewu nagrodził wysiłek.Nieskromnie nie żałuję każde muśnięcie było słodką torturą wrodzonej lubieżności. Będę patrzył co wieczór nie pomogą firanki…
Czasoprzestrzeń zatrzymanaświatło nieśmiałeodwraca spojrzenieniecierpliwe powietrzepulsuje niesłyszalnym staccatorzeczywistość szumiz wolna opadającymatłasem.
Kształtem oddechuodciśnięte piętnozmięta teraźniejszośćdrży echem niedawnej burzypowstałą próżnięwypełnia łapczywe powietrze.Nieśmiałe światłotworzy tęczęz twoich włosów.
Drżenie dłoniktóre dotknąDreszcz ustktóre ucałująGalop sercaktóre kochaŻar ciałaktóre pragnieA czas...się zatrzymał.
Zaglądam bezwstydniepod firankę snu,wsłuchanaw spętany nocąszept oddechu.Ukradkiem sięgamza kotaręcodzienności.Zanurzona w zapachobejmuję troskliwiecałość ciszy,skradzionym pocałunkiemszukam ciepła.Zawstydzona,nasiąkam cudemTwej bliskości.