oto Ja
Zaglądam bezwstydniepod firankę snu,wsłuchanaw spętany nocąszept oddechu.Ukradkiem sięgamza kotaręcodzienności.Zanurzona w zapachobejmuję troskliwiecałość ciszy,skradzionym pocałunkiemszukam ciepła.Zawstydzona,nasiąkam cudemTwej bliskości.
Karminzmysłowo muśniętyszeptu bryząrozchylił nadziejąpóźny wieczórćmy ciekawskiewędrują po szybiezaglądając bezwstydniepod firankęzrozpaczone kieliszkicierpią tęsknotąporzuconew otchłani zwyczajnościciszapółmrokciepłozamknięte w oczekiwaniunadchodzi noclitościwym mrokiemkryjąc rozedrganezawstydzenie
Ryzykownie zostawiać,uchylone drzwido serca.Nigdy nie wieszkto podąży,za smugą światła.Potem jest już za późnona opamiętanie.Zostaje tylko żar ust,bezwstydny dotyk,niewinność ciała.Uważaj.Prawa nie stworzonodla miłości.
Nie chroń mnie Boże przed pogardą,Nienawiść pozwól odczuć Panie,Ciężar sumienia będę dźwigał,Na własnych plecach nieprzerwanie.Na każdy wyrok jestem gotów,I nie ukorzę się przed tłumem,Więc mnie przed nienawiścią nie broń,I od…
Srebrny dotyknienachalnie odkrywatajemnicę.Rydwanem czasuprzemierzaaksamitne równiny,krągłe wzgórza,w drodze ku źródłunamiętności.Oddając hołdzmysłowemu pięknu,igra rozkoszniepo pełnym wdziękualabastrze.Więżąc mniew pragnieniu,w zachwycie,na zawsze.
Zapadnięci w czerń skrywający oblicza maską cnoty za opłatą udzielają komunii naiwnie wierzącym w niedzielne odkupienie grzechów.
Nie jestem w tym,twoim zdaniem właściwymokruchu czasu.Uczucia więżą,wybieram emocje.Ciepło skórygdy chcę,chłód pościeli,gdy wolę.Nie istniejąprawa wyłączności,do mego ciała,(Ja również,nie mam klucza.)do sercaNikogo nie wpuszczam.Taka jestem.Mogę być tylko twojana czas określony,Decyduj.Nie jestem…
Na podwórku,Na ulicybrudne dziecizbierają okruchy dzieciństwa.Z lękiem spoglądają, w zadymione niebo,wypatrując następnychdowodów troskibezpiecznego świata.I choć los im każe dorosnąćz bezprzykładnym bohaterstwempozostają dziećmi.Po cichu płaczącza przyjaciółmipochowanymi wczoraj.
Wiem.Tak po prostu,to nie oskarżenie.Wiem.Nie planowałaś,tak wyszło.Wiem.Otworzył niby książkę,przeczytał co chciał.Wiem.Chwila zapomnienia,może się zdarzyć.Wiem.Dlaczego nie krzyczę?Co to zmieni?Wiem.I tak już zostanie.Wiem...Nie, nie odejdę.Nigdy nie chciałemcię na własność.