Częstochowa
Mimo swego naturalnego chaosu jakimś cudem Szpakowisko zawsze docierało do Częstochowy „o czasie”, czyli najczęściej 13 sierpnia i ponad wszelką wątpliwość była to najgłośniejsza, najbardziej kolorowa i budząca najbardziej skrajne…
Mimo swego naturalnego chaosu jakimś cudem Szpakowisko zawsze docierało do Częstochowy „o czasie”, czyli najczęściej 13 sierpnia i ponad wszelką wątpliwość była to najgłośniejsza, najbardziej kolorowa i budząca najbardziej skrajne…
Los bywa przewrotnie dowcipny, bo jakże inaczej określić pomysł, by z jednej strony dać człowiekowi olbrzymie pokłady wyobraźni i wrażliwości, okrasić to wszystko umiłowaniem dla słów, a potem zapiec w…
między myśli włożona niecierpliwy czajnikprzerwał zadumęłyk porannej kawy potykam się o rzeczywistość komety zdarzeńbezgłośnie przenikająobłok wyobraźniodkładając czas na półkę obawiam sięwypadnięcia zakładki.
Mozaiką myśliupstrzona codziennośćtańczy na strunachsłonecznego blaskutreląc słowiczociepło poranka.Otwartą dłoniązgarniam mgłę z powiekzachłyśnięty zielonościąpsotnego wiatruplączącego źdźbłaspojrzeń.Kwitnę żółciąkaczeńców pod oknemupojony chwilową beztroską.
Kolejny kurs, kolejni absolwenci. Piątka szczęśliwców, którym w tej chwili wydaje się, że sięgnęli gwiazd. Jasne, mój dyplom otwiera niemal wszystkie drzwi, ale jak wykorzystają swoją szansę, to zależy tylko…
Noc była jeszcze młoda. Grupy, pary, pojedyncze postacie wędrowały w sobie tylko wiadomych celach, wąskimi uliczkami starego miasta. Knajpiane ogródki wciąż pełne; śmiechy, śpiewy i urywki rozmów mieszały się w…
Kolejny sobotni wieczór. Przestałem je już liczyć. Puste, samotne, ciche i do zapomnienia. Jeszcze nie tak dawno wszystko było proste. Dagmara zawsze potrafiła wypełnić takie chwile treścią. Śmiechem, rozmową, dotykiem.…
Stary zegar głośnym biciem obwieścił osiemnastą. Jagoda ostatni raz spojrzała na ekran, po czym wyłączyła komputer. W biurze panowała charakterystyczna dla piątkowego popołudnia cisza. Zielonym spojrzeniem omiotła przestrzeń. Służbową, a…
Kazamaty powoli się zapełniały. Jak co piątek muzyka dudniła, piwo się pieniło, pierwsze pary nieśmiało podrygiwały na parkiecie. Anka siedziała z papierosem w dłoni, przy stoliku pod ścianą popijając piwo.…