Chwila
Pąkowiany ciepłą bryząpowoli rozchylakarminowe płatki.Niby spragniony motylmuskam delikatnie cud naturywprawiając w drżeniewciąż ukrytewnętrze.Ostrożnie spijampierwsze krople nektaruzniewolony zapachemTwojej miłości.Nie znam piękniejszej chwiliod tej, gdy z cichym westchnieniemdla mnie rozkwitasz.