You are currently viewing Proces decyzyjny ❤️‍🔥

Proces decyzyjny ❤️‍🔥

„…

Dlaczego nagle zrobiło się cicho?

Wciąż słyszę muzykę, wieża gra, ale… cisza jest we mnie.

Nawet nie drgną, a jednak… jest bliżej.

Jego oczy, ten blask… nigdy tak na mnie nie patrzył. Nie aż tak. Jakby pożerał mnie wzrokiem. A przecież nic nie zrobiłam.

Może to ta nowa bluzka? Dziwnie się czuję z tak dużym dekoltem.

Chciałam… sama nie wiem czego.

A teraz…

Opanuj się! Przecież nie pierwszy raz jest tak blisko.

 Znam jego dotyk, smak ust. To przecież mój Kamil. Kocham go!

Więc dlaczego?

Coś się zmieniło.

W nim?

We mnie?

Dlaczego tak trudno mi oddychać?

Dlaczego boję się dotyku?

Nie! Nie dotyku!

Konsekwencji.

To spojrzenie! Nie mogę uciec. Uwięził mnie w swych bursztynowych oczach!

Duszno.

Przy otwartym oknie.

Boże! Widzę jego dłoń! Chce mnie dotknąć!

Palce na policzku. Delikatnie jak zawsze. Kocham ten dotyk, ale…

Czemu się rumienię?

Skąd ten dreszcz?

Co się ze mną dzieje?

Dłoń w moich włosach. Uwielbiam jak mnie głaszcze.

Jego zapach. Cudowny.

Usta. Miękkie wargi.

Smakuje tak rozkosznie.

Tak miękko.

Jestem sparaliżowana!

Nie potrafię drgnąć!

Dlaczego?

Gorąco!

Powietrze, jak gęsty syrop, staje w gardle.

Odsunąć się. Uciec!

Ciało nie słucha. Mięknę.

Drżę… tam na dole.

Wiem dlaczego.

Chyba.

Boję się.

Oddychaj!

Powoli!

Kontrola!

Smak ust. Miękkość warg.

Jak kontrolować wulkan?

Nie wiem.

Nieważkość dotyku. Jakby bał się, że ucieknę.

A ja?

Nie potrafię drgnąć.

Nie mogę.

Nie chcę?

Ciepło oddechu na skórze.

Łomot serca.

Chyba je słyszy.

Spojrzenie. Ciepło. Troska. Miłość.

Jestem świeczką, którą zbyt długo trzymał w dłoni.

Kciuk na skórze. Rysuje kręgi na dekolcie.

Nic nowego. Dotykał ich nie raz. Całował.

Było przyjemnie.

Ale teraz… jest inaczej.

Obco-fascynująco.

Ciepło dłoni spływa kaskadą iskier w dół ciała.

Nie oddycham. Nie mogę.

Razem z powietrzem utracę kontrolę, odwagę, siebie.

Proszę! Przestań!

Nie uciekam.

Nie umiem.

Błagam…

Chcę jeszcze.

Dotyk — gorące krople na skórze.

Mogę tylko czuć.

Chłonąć, sycić się.

To się dzieje.

Tak cudownie źle.

Tak wspaniale inaczej.

Nie da się wszystkiego zaplanować.

Nie odezwę się.

Zapomniałam jak.

Krzyczę w sobie, by przestał.

Mam nadzieję, że nie słyszy.

Czułość spojrzenia.

Czyta jak książkę, każdy fragment.

Ciało już wie.

Rozkwita.

Rośnie. Pulsuje.

Chowam się.

Ukrywam.

Pąk, który boi się zakwitnąć.

Rozdarta pomiędzy sobą…

a sobą.

Przerażająca nieodwracalność… ta chwila – i on.

Przyciąganie.

Kusząca grawitacja jego ciała.

Kamil.

Czułość, delikatność, miłość.

Jest.

Jak nigdy dotąd.

Bardziej… bliżej…

Dłoń…

Tam nie wolno!

A może?

Płonę.

Pragnę.

Dotykam.

Czuję.

Chcę?

Chcę.

CHCĘ!

Teeeraz!”

Czytała Krystyna Czubówna

Dodaj komentarz