Pierwszy raz

Karmin
zmysłowo muśnięty
szeptu bryzą
rozchylił nadzieją
późny wieczór

ćmy ciekawskie
wędrują po szybie
zaglądając bezwstydnie
pod firankę

zrozpaczone kieliszki
cierpią tęsknotą
porzucone
w otchłani zwyczajności

cisza
półmrok
ciepło
zamknięte w oczekiwaniu

nadchodzi noc
litościwym mrokiem
kryjąc rozedrgane
zawstydzenie

Dodaj komentarz